• Instagram
  • YouTube

Stacja parowa zamiast zwykłego żelazka – czy warto?

Z mojej stacji parowej korzystam już ponad 3 lata, ale do dziś pamiętam, jak wielką zmianą było przejście na ten wynalazek po latach korzystania z tradycyjnego żelazka. Z mojej perspektywy stacja parowa ma jedną wadę: rozmiar. Trzeba mieć odpowiednio dużo miejsca do jej przechowywania, bo to jednak kawał solidnego sprzętu. Poza tym wad nie ma.

Zalet za to jest mnóstwo, więc dziś podzielę się z Wami wnioskami po trzech latach użytkowania i podpowiem, na co zwrócić uwagę przy zakupie, jeśli też chcecie dokonać takiej zmiany.

Ula Pedantula stacja parowa czy żelazko

Szybciej i łatwiej

Najmocniej widoczna zmiana to „duże formaty” – obrusy, pościel, zasłony. Nawet jeśli są przesuszone, to za pomocą stacji parowej można je wyprasować szybko i sprawnie. Prasowanie wielkiej poszwy na kołdrę zajmuje mi teraz tylko chwilę – kiedyś naprawdę tego nie lubiłam i woziłam pościel do magla, byle tylko nie musieć się męczyć. Przy stacji parowej wystarczy tak naprawdę jedno pociągnięcie stopką, a wszystkie załamania i zmarszczki się prostują (nich ktoś wymyśli coś takiego do skóry na twarzy, a pierwsza to kupię!). Dodatkowo stacja parowa jest gotowa do użycia w dwie minuty po podłączeniu, bo tyle trwa nagrzanie się całego sprzętu.  [Więcej o prasowaniu dużych formatów dowiesz się z tego wpisu: KLIK]

stacja parowa ułatwia prasowanie

Sucho czy mokro

Jedno z pytań nurtujących osoby, które ze stacją parową nie miały do czynienia brzmi: czy rzeczy po prasowaniu są wilgotne? Czy trzeba je dosuszyć? I tak, i nie. Para oczywiście jest wilgotna, ale jednocześnie na tyle gorąca, że natychmiast… odparowuje. A zatem prasowane ubrania są gotowe do założenia albo włożenia do szafy, jak tylko wyschną, czyli… w kilka chwil. Nie wymagają dodatkowego suszenia, nawet kiedy stosuje się parę w opcji turbo. Oczywiście stacją parową można prasować też tradycyjnie, czyli bez użycia pary (tylko po co?).

W pionie i w poziomie

Kiedy korzystałam jeszcze z tradycyjnego żelazka, miałam jednocześnie małe, turystyczne żelazko parowe, które służyło do szybkiego odświeżania ubrań (na przykład po wyjęciu z szafy, w której wisiały trochę za długo albo trochę za ciasno) bez rozkładania deski do prasowania. Stacja parowa to dwa w jednym: równie wygodnie można nią prasować w poziomie, na desce albo w pionie. Opcja turbo wyrzut pary jest naprawdę solidna i delikatne tkaniny takie jak jedwab czy wełna można pięknie wyprasować kompletnie bez dotykania ich stopką żelazka.

stacja parowa prasowanie w pionie

Zero zniszczonych ubrań

To jeden z wielkich plusów stacji parowej: od kiedy ją mam NIC nie przypaliłam, NIC nie uszkodziłam, NIC nie ucierpiało w wyniku prasowania. Stopkę żelazka mogę zostawić nawet na jedwabnej bluzce i kompletnie nic się nie stanie. Stacja parowa nie wymaga żadnej regulacji: prasujesz, jak leci, przeplatając jeansy z delikatną koszulą. Przy żelazku układałam rzeczy w kolejności: najpierw te delikatne, potem te wymagające wyższej temperatury prasowania. Jak coś mi umknęło, trzeba było czekać na to, aż żelazko wystygnie. Teraz nawet o tym nie myślę. Stacja parowa jest też delikatniejsza: po żelazku jeansy stawały się sztywne, a w przy kieszeniach powstawały takie nieestetyczne ślady po prasowaniu, na wierzchniej warstwie odbijało się wszystko, co było pod spodem – przy stacji parowej ten problem nie występuje.

Ona dba o Ciebie, Ty zadbaj o nią

Stacja parowa nie jest szczególnie wymagająca, jeśli chodzi o utrzymanie, ale dość często (w moim przypadku co kilka „sesji prasowania”) trzeba ją odkamienić. U mnie jest to banalnie proste: w urządzeniu znajduje się zakrętka, którą odkręcamy kiedy żelazko jest wystudzone i wylewamy zebraną tam resztkę wody i gotowe. W ciągu trzech lat nie zdarzyła mi się żadna awaria stopki, nic się do niej nie przykleiło i nic jej nie ubrudziło (myślę, że to zasługa pary, która prasując, jednocześnie chroni stopkę).

stacja parowa

Mój model, którego używam już od ponad trzech lat to Philips PerfectCare Elite Plus GC9675/80 [kliknij tutaj i przenieś się prosto do sklepu]

Na co zwrócić uwagę przy zakupie?

  1. ciśnienie – moje żelazko ma 7,7 bara i to już dużo. Im wyższe, tym efektywniejsze i szybsze będzie prasowanie, zwłaszcza w pionie i zwłaszcza trudnych, mocno wysuszonych i wygniecionych tkanin;
  2. wytwarzanie pary – moje żelazko parowe „produkuje” 160 gramów na minutę. Im więcej pary, tym łatwiejsze prasowanie. Z tym parametrem jest powiązane „turbo”, o którym pisałam wcześniej, czyli wystrzał pary, który u mnie zwiększa ten parametr aż do 550 gramów na minutę;
  3. moc – od niej zależy, jak szybko żelazko się nagrzewa i jak sprawnie tę temperaturę utrzymuje. Moc mojej stacji to 2 700 W i to są już górne rejestry, dające naprawdę super efektywność;
  4. pojemność zbiornika na wodę – w mojej stacji parowej wynosi ona 1,8 litra i rzadko się zdarza, żebym musiała dolewać wodę w trakcie nawet dłuższej sesji prasowania.

Ula Pedantula stacje parowe

Oto zestawienie dostępnych stacji parowych: 
1: Beko SGA8328B [KLIK] w dobrych parametrach i w przystępnej cenie
2: Bosch TDS6110 [KLIK] z systemem antywapiennym i funkcją „strażaka”, wyłączającą żelazko gdy przez kilka minut jest nieużywane
3:
Philips PerfectCare Elite Plus GC9675/80 [KLIK] żelazko, którego używam od ponad trzech lat i jestem z niego bardzo zadowolona

Sposób na górę prasowania

Prasowanie – wszystko co chcecie wiedzieć, w jednym miejscu!

Kilka słów o prasowaniu koszul

W opisach zdjęć znajdziecie aktywne linki, które przeniosą Was prosto do sklepu. Klikając nazwy wybranych przeze mnie modeli, możecie sprawdzić aktualne ceny i promocje! Linki, które widzicie w tym wpisie, to linki afiliacyjne. Będzie mi miło, jeśli z nich skorzystacie. Spośród całej szerokiej oferty sklepu wybrałam produkty naprawdę godne rekomendacji – jeśli dokonacie zakupu za pośrednictwem mojego linku, ja otrzymam prowizję od zakupu. Mam nadzieję, że wybrane przeze mnie modele i rekomendacje będą dla Was pomocne. 

Zostaw komentarz