• Instagram
  • YouTube

8 rzeczy, które niszczą twoje ubrania

Moje ubrania służą mi latami. I to nie tylko te z tkanin wysokiej jakości (one wymagają znacznie większej atencji i dokładniejszej pielęgnacji), ale także te z sieciówek, o mniej szlachetnym składzie. Mam białe t-shirty, które noszę 5-6 lat, czarne spodnie, które są regularnie używane od 8 sezonów, i płaszcze o klasycznym kroju, które mają 10 lat i więcej. A to dlatego, że bardzo dbam o ubrania. Starannie je piorę, delikatnie rozwieszam i pielęgnuję. Bo to najlepszy sposób, żeby ubrania służyły nam dłużej i żeby mimo upływu lat wyglądały jak nowe.

Oto najczęściej popełniane błędy, które sprawiają, że ubranie jest „na kilka razy” i często niestety ląduje w koszu 🙁

1. Pranie w zbyt wysokiej temperaturze

Pranie generalnie niszczy ubrania i skraca ich żywot. Niestety. Materiały ocierają się o siebie w pralce, naciągają się szwy, spierają się kolory, a wysokie temperatury niszczą włókna. I wcale nie dotyczy to wyłącznie ubrań niższej jakości: wełna, jedwab czy kaszmir wymagają jeszcze delikatniejszych zabiegów.

Jeśli na ubraniach nie ma ewidentnych plam, to nie ma powodu, by prać je w temperaturze wyższej niż 30-40 stopni. Jeśli pojawia się jakieś miejscowe zabrudzenie, wystarczy tylko to miejsce zaprać odplamiaczem (polecam Wam Lovela, który nadaje się również do dziecięcych ubranek) i prać jak zwykle, także w 40 stopniach. Nastawianie całej pralki na wyższą temperaturę tylko dlatego, że jedna rzecz ma plamę, to strata pieniędzy, strata dla środowiska i strata dla Waszych ubrań.

2. Pranie nieostrożne

Często o tym zapominamy, ale jeden rozpięty suwak w pralce może zniszczyć wszystko, co znajdzie się w bębnie wraz z nim. Zawsze przed praniem pamiętaj:

  • zapnij wszystkie rzepy, suwaki, haftki, sprzączki
  • to, czego nie da się zapiąć/odpiąć, pierz włożone w małą poszewkę albo specjalną siatkę do prania

3. Mieszanie ciemnego z jasnym

Mieszanie kolorów może nie przynieść złych konsekwencji, kiedy zrobisz to raz, ale wielokrotne łączenie jasnych i ciemnych sprawi, że kolory zszarzeją, a biel straci swój blask. Warto rozdzielać pranie z głową, bo nie chodzi o to, żeby każdy kolor prać zupełnie oddzielnie, ale warto stosować się do prostej zasady.

Ja dzielę pranie na 4 grupy:

  1. białe (i tu wyłącznie białe, tu nie ma prawa być nawet kolorowego paska na skarpetce). Do prania bieli dodaję zawsze sody oczyszczonej, która ułatwia działanie detergentu
  2. jasne kolory – można je ze sobą łączyć (pastele i jaśniejsze odcienie niebieskiego, czerwieni, różu, szarości, jasne jeansy)
  3. ciemne kolory (szary, granat, bordo, ciemne jeansy)
  4. czarne

4. Przeładowywanie pralki

Nowoczesne pralki mają albo opcję prania połowy wsadu, albo tak jak moja same ważą pranie i dopasowują ilość zużywanej wody czy detergentu nie tylko do wagi, ale także do poziomu zabrudzenia ubrań. Argument, żeby ładować do pralki, ile wlezie, bo to oszczędza wodę i środki czystości, zatem odpada. Zresztą co to za oszczędność, kiedy po przeładowaniu pralki niektóre rzeczy trzeba będzie prać raz jeszcze. W przepełnionej pralce rzeczy nie tylko się nie dopiorą, ale niemiłosiernie się wygniotą. Nie warto też długo zwlekać z praniem zabrudzonych rzeczy „aż się uzbiera” – poplamione ubrania trzeba przynajmniej zaprać od razu, a najlepiej zaprać i od razu wyprać.

5. Zwlekanie z drobnymi naprawami

Bieżące „serwisowanie” ubrań powinno wejść w nawyk, bo zmechacony sweter czy wystrzępione rękawy wyglądają niechlujnie. Ale to nie jedyny powód. Każda zaciągnięta, a niezabezpieczona nitka to ryzyko dziury w dzianinie, a każde niezaszyte rozdarcie będzie się powiększać za każdym założeniem. Pamiętaj, żeby rzeczy cerować i naprawiać PRZED praniem, bo pralka tylko pogorszy ich stan. Ja mam zawsze pod ręką:

  • golarkę do ubrań – można ją kupić na przykład w Rossmanie za dosłownie kilkanaście złotych i to jest świetna inwestycja – golarka usuwa zmechacenia, „porządkuje” i czesze włókna – więcej na ten temat przeczytasz tu (LINK)
  • szydełko z maciupeńką główką do przewlekania na lewą stronę wyciągniętych nitek z dzianin – NIGDY ich nie ucinaj, to gotowy przepis na paskudną dziurę
  • zestaw do szycia z małą igłą i kilkoma podstawowymi kolorami nici
  • bardzo ostre, małe nożyczki
  • przyrząd do prucia, taki mini-nożyk do odpruwania gryzących metek (nigdy ich nie wyrywaj, bo rozerwiesz szwy)
  • szczotkę do ubrań (do płaszczy i swetrów) i rolkę do usuwania sierści

6. Prasowanie jak leci

Prasowanie to kolejny po praniu czynnik skracający życie ubrań. Bo mówiąc wprost, najlepiej jest wieszać tak, żeby nie prasować i nie narażać tkanin na kontakt z gorącym żelazkiem. Patenty na wieszanie prania tak, żeby uniknąć prasowania znajdziecie tu: LINK, ale trzeba pamiętać, że są rzeczy, które nigdy nie powinny zetknąć się z żelazkiem. Chodzi przede wszystkim o te, które mają w sobie włókna elastyczne (legginsy, jeansy rurki, rajstopy, skarpetki, bielizna), które po zetknięciu z wysoką temperaturą tracą swoje właściwości.

7. Olewanie zaleceń producenta

Powiem szczerze: sama w mojej marce takwygodnie.pl określam zalecenia prania lekko na wyrost. Bo wiem, że choć tkanina wypierze się w 60 stopniach równie dobrze jak w 40, to zalecam jednak 40 właśnie ze względu na długowieczność ubrań. Myślę, że wielu producentów robi podobnie, ALE jeśli na metce jest napisane, żeby czegoś nie prać w pralce, to lepiej się do takiego zalecenia zastosować, a jeśli jest znaczek oznaczający zakaz prania wodnego, to rzecz od razu wędruje do pralni, do czyszczenia chemicznego.

Bardzo często dostaję od Was pytania o odplamianie ubrań z nubuku, skóry, delikatnej wełny czy pranie płaszcza albo garnituru. Odpisuję jasno i od razu: oddaj to do pralni, bo ryzyko, że tego typu ubrania zniszczą się przy czyszczeniu domowymi metodami jest ogromne, a w pralni naprawdę znają się doskonale na tym, co robią. Delikatne rzeczy pierz oddzielnie, na programie a la pranie ręczne albo rzeczywiście w rękach, bo w innym przypadku pierwsze pranie może się okazać ostatnim.

8. Nadmiar

Przeładowana szafa, wymiętolone ubrania wiszące jedno na drugim albo ściśnięte na półce, kocioł materiałów i dodatków. Przepełniona garderoba też skraca żywot ubrań. Po pierwsze dlatego, że kiedy nie wiesz co masz, to nosisz w kółko to samo, eksploatując kilka sztuk ubrań ponad miarę. Po drugie dlatego, że taki ścisk to idealne środowisko dla moli, roztoczy, a jeśli – nie daj Boże – włożysz tam jedną niedosuszoną rzecz, to nawet dla pleśni! A po trzecie dlatego, że żeby pięknie się prezentować na Tobie, ubrania muszą mieć szansę odpoczywać z godnością, a nie leżeć „jak psu z gardła”.

Wszystko, co się da, wieszaj na wieszakach, swetry starannie składaj na półkach, żeby się nie wyciągały. Kiedy w szafie wszystko jest gotowe do założenia w każdej chwili (bez konieczności czyszczenia, prasowania czy cerowania), będziesz z tej garderoby naprawdę korzystać. Ale najpierw trzeba pozbyć się tego, co w szafie zalegać nie powinno. Ale o tym nagrałam fajny film 🙂 LINK

Testuję chusteczki do prania wyłapujące kolor

Jak prać białe ubrania, żeby były naprawdę białe – proste sposoby

Jak uniknąć prasowania ubrań?

Porządki w szafie – jak dokonać selekcji?

 

 

Zostaw komentarz

Wypełnij formularz aby się zarejestrować

Dzięki naszemu newsletterowi bądź na bieżąco z tym co się dzieje u Uli Pedantuli!

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną na wskazany przeze mnie adres email informacji handlowej w rozumieniu art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną od Pedantula - Urszula Chincz z siedzibą przy ul. Łowickiej 58/4 w Warszawie, kod pocztowy: 02-531 Warszawa, NIP 521 236 25 55, REGON: 017353030.