• Instagram
  • YouTube

Szukaj

Przygotowania do świąt. Wasze komentarze!

Na początku grudnia opublikowałam film, w którym opowiedziałam Wam o tym, jak wyglądają moje Święta Bożego Narodzenia (możecie obejrzeć go poniżej, na końcu wpisu lub klikając w TEN LINK). Jako uzupełnienie filmu pojawił się wpis, w którym ze wsparciem eksperta w postaci Pani Honoraty z fejsbukowej grupy Team Pedantula podpowiadałam, jak można strategicznie ułożyć przygotowania do świąt (tu jest LINK do tego wpisu).

Oprócz porad, zarówno w filmie, jak i we wpisie mogliście znaleźć przesłanie o tym, żeby pamiętać, że od czystych okien czy podłóg ważniejsi są ludzie, z którymi spędzamy święta i czasem po prostu nie warto się „zajeżdżać”.

Po publikacji posypały się Wasze komentarze. Czuć było niemal zbiorowy oddech ulgi. Część z nich bardzo mnie wzruszyła i dała do myślenia, jak bardzo powszechny jest to problem. Jak często zapominamy, że w świętach chodzi przecież o świętowanie i o rodzinę i że powinniśmy świętować tak, jak sami najbardziej lubimy.

Przeczytajcie kilka komentarzy, które pojawiły się tutaj na blogu i na moim kanale YouTube.

Wasze komentarze

Małgorzata pisze:

Dziękuję za ten wspaniały wpis, naszła mnie taka refleksja co roku jestem umordowana świetami, bo to wyniosłam z domu, ale jak się teraz zastanowię to faktycznie nie pamiętam brudnych podłóg, za to smutną i zmęczoną mamę.nie chciałabym aby moja córka oceniła mnie kiedyś tak samo .Może pora coś zmienić.:) Dziękuję

Asia:

Ja, co prawda, jeszcze nigdy sama nie przygotowywałam Świąt, ponieważ wciąż mieszkam z Rodzicami, ale od paru ładnych lat, odkąd stałam się nieco bardziej „ogarnięta”, staram się odciążyć Mamę jak tylko mogę (chociaż Mama jest bardzo upartą „Zosią samosią” i nie zawsze się da). I może to fakt, że nie wszystko jest na mojej głowie, sprawia, że uwielbiam przedświąteczną krzątaninę, ten rodzaj zmęczenia po całym dniu pieczeniu ciast i mycia podłóg jest dla mnie bardzo przyjemny i satysfakcjonujący.

Anita:

Ja z moją córką to pieczemy, chociaż nie umiemy, ale co roku makowce jak wieloryby mamy. Co roku mój dzieciak tylko się o to prosi. Wiec odkąd mam dzieci u mnie nie ma mycia okien, sprzątania – zrobię po świętach. Choinkę ubieramy po święcie dziękczynienia w sobotę, Oczywiście musi być własnoręcznie ścięta na farmie. Nie ma biegania za prezentami bo moje dzieci już nie chcą prezentów, tylko tego czasu bycia razem. Obejrzenia kilku filmów, spędzenia czasu na lodowisku , wyjścia na sanki. Takie zwykłe bycie razem.

Basia:

Uleńko, ja po prostu kocham twojego bloga, mimo że wiele lat praktyki w przedświątecznych przygotowaniach nauczyło mnie z pewnych rzeczy rezygnować (bo zawsze padałam w święta zmęczona i urobiona po uszy) to jeszcze czasem zdarza mi się przesadzać, ale powiedzmy, że już coraz mniej. I właśnie takie rady i wpisy, filmy są bezcenne, bo przywołują mnie do porządku, gdzieś tam zaświeca się ta lampka- pewne rzeczy nie są ważne,ważna jest atmosfera świąt, radość bliskich. Bardzo Ci dziękuję, że o tym przypominasz. Korzystam z Twoich rad na bieżąco, mimo że jestem dużo starsza, ale to przecież nieważne. Serdeczne uściski i pozdrowienia. Jesteś cudowna.

Parę osób napisało o tym, że dopiero sytuacja zdrowotna zmusiła je, żeby wyhamować – po prostu któreś święta nie były przygotowane tak jak poprzednie i nagle okazało się, co jest naprawdę ważne, a co trochę mniej:

Dorota:

Fajny wpis i film. Ten tekst o tym że podłogi mogą być brudne jest bezcenny. Ja też to zrozumiałam dopiero w tym roku przed Wielkanocą gdy zdrowie nie pozwoliło mi na przygotowanie takie jak do tej pory. Utwierdzili mnie w tym moi synowie gdy opowiedzieli ze najbardziej przed światami czekają aż padnie sakramentalne nie ‚rusz to na święta’ ?. Ten tekst jest dla nas takim sygnalem ze za chwilę będziemy mieli kilka szczęśliwych wspólnych dni ?.

Często nie dajemy dać do głosu bliskim, którzy z troski o nas nawołują do tego, byśmy zwolnili i odpuścili sobie to, czy tamto:

Agniesza M.:

… Czas przedświąteczny ,to czas pracowity. Człowiek się spina, myśli co,kiedy,jak…żeby wszystko było zapięte na ostatni guzik. A mój kochany mąż zawsze mi mówi” powoli, nie przejmuj się ,spokojnie, po co tyle..” I wiesz Ulu… w tym roku posłucham męża. Właśnie zabraliśmy się ze ślubnym i synkiem za ozdoby, co było trudne zagonić kogokolwiek do tego. Chcę spędzić ten czas z rodziną ,a nie ze ścierką i mopem(oczywiście będę sprzątać)  ? Dziękuję za ten wpis, masz rację tych chwil z rodziną nikt mi nie odda, a Oni są najważniejsi ? Pozdrawiam serdecznie.

Izabela:

A mnie tego, że święta bedą lepsze z wypoczętą i uśmiechniętą mamą nauczył mój mąż. I prządki zaczynamy dużo wcześniej. A jeśli się nie da, to nie zaczynamy ? 11 lat wstecz święta zrobił catering bo ja leżałam unieruchomiona. I tak jak dziewczyny piszą święta się odbyły. Mimo nieumytych okien. Ale najmagiczniejszy jest ten czas wspólnie spędzony z bliskimi. Czas oczekiwanie i wspólnego przygotowania się do świąt. Już od paru lat moja córka dostaje kalendarz adwentowy. Ale nie kupny z czekoladkami. Przygotowuję kalendarz sama i umieszczam w nim zadania integrujące rodzinę. Córka jest zachwycona takim kalendarzem i co roku dopytuje czy będzie. To prawda że dopiero wtedy kiedy życie za nas zdecyduje i spowalnia nas dostrzegamy to co najważniejsze. Spędzony czas ze sobą. Nie obok siebie. Pozdrawiam u wszystkim czytającym życzę magicznego czasu z bliskimi.

Marta:

Ula! Ratujesz mi życie i moje święta ? będzie to pierwsza wigilia w domu moim i narzeczonego. Pierwsza którą muszę zorganizować własnymi rękoma. Panikuje już od początku listopada a w tej panice nie zrobiłam jeszcze nic. Dziękuję Ci za tą rozpiskę i za film, który mnie wewnętrznie uspokoił ? czas robić śledzie, ocknęłam się chyba w najlepszym momencie ?

Catinux:

Najważniejsi w tym całym zgiełku są ludzie – tak jak Pani powiedziała, z czasem jest ich coraz mniej. A ja bym oddała te prezenty, potrawy i porządki żeby choć raz jeszcze spędzić wigilię jak za dzieciaka – z nieżyjącymi już dziadkami i pradziadkami..

Anita:

Ja mam identyczne nastawienie, nikt nie będzie pamiętał czystych podłóg tylko zabawy z mamą pod choinką. Czy to naprawdę taka zbrodnia zamówić sobie gotowe pierogi?? ? Albo umyć okna w styczniu jak nie starczyło czasu?? I jeszcze jedna refleksja mnie naszła – że najpiękniejsze wigilie są w gronie najbliższych – i że mimo, że nie wypada ? czasem (chociaż raz na kilka lat) dalszą a wygodną rodzinę, która chce się wprosić po prostu należy odesłać na drzewo ? – wtedy jest naprawdę mniej roboty.

Bonżur mesje:

Przez ostatnie kilka lat święta u mnie nie były jakieś cudowne, było biednie, smutno, nie miło. W tym roku spędzę je z rodzicami i maleńkim rodzeństwem, które przyjdzie do mnie w środę. Ja i moi rodzice staraliśmy się zostać w tym roku rodziną zastępczą, i w końcu się udało. Nie mogłam otrzymać lepszego prezentu na święta. Marzyłam o rodzeństwie od dziecka, teraz to marzenie się spełnia. Mam nadzieję, że wszystko się uda. Tobie kochana Ulu, i wszystkim widzom, życzę takich marzeń, takich prezentów świątecznych – które naprawdę cieszą. Wesołych świąt kochani!

An Koh:

Głośno powiedziałaś to, co większość myśli i milczy?

Ja okien przed samymi świętami nie umyje, ani nie posprzątam generalnie w tydzień bo i tak się nabrudzi i idę do pracy w Wigilię, więc będzie skromnie, szybko i bez spiny.

Pozdrawiam

Iwona:

Szczera prawda Ulka nie ważne czy jest dużo i bogato w święta ważne z kim siadamy do stołu i czy jesteśmy szczęśliwi nie musimy być idealni we wszystkim pozdrawiam serdecznie ?

Anna:

Jejciu Ulka spadłaś mi z nieba – naprawdę nic się nie stanie jak się nie umyje okien ..zawsze słyszę jak to okna muszą być, to musi być itd. Dziękuje Tobie za ten filmik bo myślałam, że tylko ja mam takie podejście do świąt a okazuje się, ze nie jestem sama -kamień z serca dziękuję, ze jesteś ściskam 🙂

E.K.:

Jeszcze kiedy mieszkałam z rodzicami w okresie przedświątecznym, a w szczególności 23 i 24 grudnia moja mama zamieniała się w potwora. Potraw musiało być minimum 12 albo i więcej (a była nas przy stole 3 lub 4) z czego 97% to ryby więc jako dziecko po świętach byłam głodna, bo nie przepadałam za rybami, pierogów nie było, a ile można jeść sałatkę warzywną która była robiona tylko po to aby była. Wszystko musiało być posprzątane jakby przychodziła inspekcja, a gdy usiadło się na 5 minut żeby odsapnąć zaczynały się krzyki. Nienawidziłam tego. Z czasem moja mama trochę odpuściła, a na stole zaczęły pojawiać się pierogi czy mniejsza ilość potraw ale i tak miałam ochotę ją udusić, bo wszystko musiało być idealne. Wybawieniem dla mnie była praca w te dni. Pracuję w zawodzie który jest „czynny” 365 dni w roku więc zgłaszałam się na ochotnika do dyżuru dziennego w Wigilię żeby nie musieć się denerwować. Pomagałam w dniach poprzedzających w sprzątaniu czy zakupach. Odkąd nie mieszkamy razem cieszę się na Święta mimo, że jest to dla mnie czas spotkań z rodziną, a nie przeżycie religijne, bo oboje z mężem jesteśmy nie wierzący. Uwielbiam dekorować dom czy przygotowywać jedzenie, na spokojnie, po swojemu i widzieć radość rodziny podczas odpakowywania prezentów 🙂

Kochani! Bardzo, ale to bardzo dziękuję Wam za taki odzew i życzę Wam z całego serca, żeby w tych ostatnich dniach przygotowań do Świąt urobić się tylko tyle, ile sami naprawdę chcemy!

I pamiętajcie, że czytam wszystkie Wasze komentarze i cieszą mnie one niezmiernie! Wasz odzew na to, co pokazuję Wam we wszystkich pedantulowych miejscach w sieci, jest dla mnie bezcenny! Dziękuję, że jesteście <3

 

13 komentarzy

Odpowiedz na „Karola KarolaAnuluj pisanie odpowiedzi

Odpowiedz na „Karola KarolaAnuluj pisanie odpowiedzi