• Instagram
  • YouTube

Szukaj

Jest mi wstyd, czyli moje lekcje zero waste wyjazdu do Danii

W zeszłym tygodniu byłam w Danii – to jeden z najbardziej ekologicznych krajów w Europie, który stawia na energię z odnawialnych źródeł, wzorcowo segreguje odpady, i w którym stosowane są najnowocześniejsze rozwiązania dotyczące zrównoważonego rozwoju. Nie wiem na jakiej podstawie doszłam do wniosku, że podróż zwalnia mnie z obowiązku ograniczenia produkcji jednorazowych śmieci. Nie wiem co myślałam, bo raczej nie myślałam…. A moja towarzyszka podróży dała mi niezłą lekcję!

Zaczęło się nieźle, bo Sylwia weszła do samolotu na moją kartę pokładową, więc najpierw zatrzymano mnie na bramkach przed kontrolą bezpieczeństwa, a potem nie chciano wpuścić do samolotu, bo formalnie już w nim byłam 🙂

Szczęśliwie wszystko udało się wyjaśnić i ruszyłyśmy w drogę do Kopenhagi. Zaczęło się już w samolocie, bo Sylwia miała własną butelkę  z wodą, nie musiała więc – w przeciwieństwie do mnie – brać jednorazowego papierowego kubeczka od stewardesy. Ja zawsze odpuszczam sobie zabieranie własnej butelki, bo trzeba ją opróżnić przed kontrolą bezpieczeństwa, ale tak na zdrowy rozum – co to za problem??? Więc już na starcie naszej eko wycieczki Ja: 0, Sylwia: 1

Tego samego dnia ruszyłyśmy na spacer po deszczowej Kopenhadze. Nasza przewodniczka – Pani mieszkająca w Danii od wielu lat – na moją prośbę o przystanek w miejscu, gdzie będę mogła sobie kupić parasol zatrzymała się w second handzie. Parasol był, a jakże, ale odrobinę podniszczony, w związku z tym panie sprzedawczynie dały mi go w prezencie! W kwestii no waste dogoniłam zatem Sylwię: mamy 1:1!

Kiedy już deszcz na zmianę ze słońcem dał nam się we znaki postanowiłyśmy odpocząć w malutkim barze przy parkingu, w którym nie było nawet stolików, a jedynie kawa na wynos. I tu Sylwia wyjmuje ze swojej torebki (równie małej jak moja) cieniutki silikonowy kubek składany, taki z pokrywką i zamawia sobie zieloną herbatę właśnie w nim! Ja dostaję oczywiście papierowy (śliczny) kubek z motywem duńskiej flagi, tak czy inaczej niestety jednorazowy. Sylwia znów na prowadzeniu: 2:1

Przyglądałam się Sylwii bardzo uważnie w czasie całego tego wyjazdu. I było mi coraz bardziej głupio… Bo Sylwia pewnie miałaby swój podręczny zestaw sztućców do jedzenia na mieście (ja też mam, dostałam od Torbaczy, ale co z tego, skoro został w domu), więc zużyłam niby ekologiczne, ale jednak jednorazowe sztućce jedząc w food trucku. Sylwia miałaby torbę na zakupy wiedząc, że pójdzie kupić dziecku słodycze w duty free, a ja oczywiście wyszłam stamtąd z foliówką… Przykłady można by mnożyć, ale wyjazd zamknęłyśmy pewnie wynikiem 6:1 jeśli chodzi o eko zachowania 🙁

Więc jest mi wstyd. Za każdą plastikową butelkę, którą zużyłam, a wcale nie musiałam. I za te reklamówki. I moja jedyna duma, to ten parasol, który dostał drugie życie (bo teraz zostanie już ze mną na stałe i w dodatku zamierzam naprawić go białą i czerwoną nitką na cześć Danii, z której przybył i Polski, w której zostanie 🙂

Dlatego zaprosiłam Sylwię na LIVE na FB w najbliższą niedzielę, 29 września o 20:00.

Bo Sylwia Majcher na zero waste zna się jak mało kto. A poza tym doskonale zna się na kuchni, bo jest autorką książki „Gotuję, nie marnuję. Kuchnia zero waste po polsku”. Prowadzi warsztaty i szkolenia poświęcone tej tematyce. I od dawna pije wodę z kranu – gdziekolwiek jest – i ma się świetnie! Zapraszam Was gorąco! A do niedzieli zróbcie mały eksperyment – spróbujcie tylko odnotować ilu jednorazowych rzeczy mogliście wcale nie używać!

21 komentarzy

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz