• Instagram
  • YouTube

Szukaj

Matura 1996. Wpis dla Maturzystów 2019

Samej słabo mi na myśl, że maturę zdawałam 23 lata temu. Czyli Ci, którzy urodzili się wtedy od dawna są nie tylko po maturze, ale pewnie już po studiach 🙂 Nie zmienia to faktu, że pamiętam wszystko bardzo dokładnie. Niestety nie mam zdjęć z samych matur, ale kilka „okołomaturalnych” owszem i właśnie nimi ilustruję ten wpis, żebyście mogli zobaczyć Pedantulę, która nie miała jeszcze pojęcia „kim zostanie jak dorośnie”.
Gdzieś tak w okolicy połowy marca zrobiłam podsumowanie tego, co jeszcze muszę powtórzyć, wpadłam w panikę i pomyślałam „cholera, trzeba było się uczyć całe cztery lata”. Oczywiście nie wyrobiłam się z powtórzeniem całości materiału z przedmiotów maturalnych (o skutkach tego za chwilę) i panikowałam do ostatniej chwili. Bez sensu, bo matura nie jest taka straszna.
Pamiętam, że na pierwszy, pisemny egzamin z jęz. polskiego włożyłam brązowy garnitur i byłam cała z siebie dumna, że nie ubrałam się tradycyjnie na galowo, tylko „ekstrawagancko”. Wtedy modne były koszule z takimi ogromniastymi kołnierzami, więc taki wielki biały kołnierz wystawał mi zasłaniając całe klapy i czułam się absolutnie wyjątkowo. Oczywiście obowiązkowe były czerwone majtasy – miałam je na studniówce i na każdym egzaminie – tak na wszelki wypadek.
Dzisiaj w dniu matur zawsze zaskakuje mnie jak wyglądają maturzyści. Ciężko ich odróżnić od ludzi idących do pracy do biura – wyglądają bardzo dorośle, dojrzale. Mam wrażenie, że ja w tym wieku byłam totalnym dzieciakiem – i w środku i z wyglądu. A teraz osiemnasto-dziewiętnastolatkowie wyglądają szalenie poważnie.
Ja zdawałam oczywiście polski, historię i angielski. Byłam jeszcze tym szczęśliwym rocznikiem, który nie musiał zdawać matmy! Polski poszedł na tyle dobrze, że byłam zwolniona z ustnego. Angielski był tylko ustny i poszedł na 6. A historię najpierw pisałam, a potem zdawałam ustnie. Losowało się wtedy 3 pytania. Dwa pierwsze to była bułka z masłem, a trzecie dotyczyło jakichś ceregieli z Poniatowskim i pamiętam dokładnie, że odpowiedź na to pytanie powinna się składać z 3 elementów. No i ja śpiewająco pamiętałam dwa, a trzeci: pustka kompletna. Ale to nawet nie chodziło o to, że nie pamiętałam – ja po prostu nie wiedziałam. To był jeden z tych elementów, z których powtórzeniem nie dałam sobie rady. Zaczęłam więc od tych pytań, na które mogłam śmiało odpowiadać, a Poniatowskiego zachowałam na koniec. Kiedy jednak przyszło co do czego zaczęłam sprawnie referować dwa pierwsze punkty. Dokładnie w momencie kiedy postawiłam kropkę tam, gdzie kończyła się moja wiedza, a zaczynała ogromna czarna odchłań, ktoś z komisji powiedział: „Możemy chyba stwierdzić, że pani Ula jest doskonale przygotowana i na tym możemy zakończyć odpytywanie”. Myślałam, że zemdleję z radości, bo dzięki temu skończyło się 5, bo przypuszczam, że gdyby komisja zorientowała się, że dalej nie ma już nic pewnie obniżyliby ocenę.
Możemy oczywiście dyskutować o zasadności egzaminu maturalnego – za moich czasów matura nie dawała nawet wstępu na studia. Moim zdaniem powinniśmy dyskutować nie tylko o maturze, ale o tym jak archaiczny i sztywny jest nasz system edukacji. Jednak fakt konieczności zdania „egzaminu dojrzałości” na koniec szkoły średniej jest na razie bez bezdyskusyjny. Wiem, że wiele zmieniło się od „moich czasów”, ale mogę się z Wami podzielić przynajmniej tymi radami, które sama sobie chciałabym dać te 23 lata temu.

1. wyśpij się

Nic tak dobrze nie robi na jasność umysłu jak odpowiedni sen. Weź ciepłą kąpiel, napij się melisy czy innego rumianku i odsapnij. I tak już nic się nie nauczysz. A jasny umysł pomoże Ci wybrnąć z jakichś niewygodnych sytuacji.

2. na maturze jest fajnie

Nauczyciele są sympatyczni, atmosfera ma w sobie taką (co prawda nieco nerwową) wesołkowatość. Wszyscy jesteśmy przed tym egzaminem tak samo w d… więc ogólnie jest wesoło

3. nikt nie ma interesu w tym, żeby Cię oblać

Naprawdę to żaden interes, żeby się musieć Tobą dalej zajmować, więc spotkasz się raczej z życzliwością niż niechęcią (no chyba, że przez poprzednie lata szkoły dawałaś/dawałeś się nieźle we znaki).

4. przed Tobą najdłuższe wakacje życia

Jak tylko ten maturany cyrk się skończy masz bardzo, bardzo zasłużone 3 miesiące wolnego – dobrze je wykorzystaj!

5. nic nie decyduje się teraz

Masz całe życie na decyzje kim chcesz zostać. Możesz tą decyzję zmieniać wielokrotnie. Możesz co parę lat zmieniać nie tylko miejsce pracy, ale i zawód, branżę czy kraj. Zaczynanie od nowa to nie jest cofanie się do punktu wyjścia, tylko znacznie szerszy i bogatszy rozwój! To jak zdasz maturę będzie miało niewielki wpływ na to, kim będziesz w przyszłości (ale to CZY ją zdasz już większy). Matura to jakiś etap i gorąco Ci życzę, żeby tych etapów i zmian było w Twoim życiu dużo – żeby mieć okazję doświadczyć zawodowo wielu rzeczy. Chyba, że już wiesz na 100% jak chcesz poprowadzić dalej swoje życie – tylko pozazdrościć.
Bardzo miło wspominam cały okres egzaminów maturalnych – przeżywaliśmy to jako klasa wspólnie, było ciepło, po egzaminach chodziliśmy na jakieś małe piwo i włóczyliśmy się po Polach Mokotowskich. A czerwiec zakończył się wielkim balem maturalnym, który ciepło wspominam z wielu powodów…
A więc maturzyści, na luz i do dzieła, co ma być to będzie! Podejdźcie do tematu na spokojnie, na luzie, postarajcie się jak możecie najlepiej, ale bez spinki! I dajcie znać jak poszło!
A „pomaturzyści” – napiszcie mi proszę w komentarzu o swoich maturalnych przygodach: jestem pewna, że macie jakieś fajne maturalne wspomnienia!

22 komentarzy

Odpowiedz na „Justyna KrasońAnuluj pisanie odpowiedzi

Odpowiedz na „Justyna KrasońAnuluj pisanie odpowiedzi