• Instagram
  • YouTube

Porządek w dziecięcych ubrankach!

Kiedyś w „Misji ratunkowej” odwiedziłam rodzinę, która w ubraniach, butach i dodatkach miała równowartość dobrego samochodu. Oczywiście wszystko w bałaganie, układane warstwami, wygniecione. Było tego tyle, że naprawdę nie sposób spamiętać co jest gdzie, o znalezieniu odpowiedniej rzeczy nie wspomnę. Każde z dzieci tej pary miały więcej butów niż ja i mama była w szoku słysząc, że Rysiek ma wszystkiego 5 par (wliczając w to kalosze).

Jeśli chodzi o dziecięce szafy to jestem bardzo ortodoksyjna, dlatego, że dzieci bardzo szybko rosną. Dlatego uważam, że kupowanie jakichś kosmicznych ilości ubrań po prostu nie ma sensu. Dość powiedzieć, że Robert ma tylko 3 pajace, a jest to absolutna podstawa jego dziennego stroju: jeden na sobie, drugi na zapas, a trzeci w praniu. Drugie trzy ma do spania, do tego 10 body i to właściwie cała jego szafa.

U Rysia sprawa oczywiście wygląda inaczej, bo wolniej rośnie i ma więcej okazji do wychodzenia 🙂 Ale dużo ma tylko rzeczy, które pierze się codziennie (bielizna, skarpetki i t-shirty), reszta z kolei występuje dosłownie a paru sztukach.

Ale wracając do butów: zwykle postawowe pary butów ma trzy: do chodzenia, do szkoły i na WF. I tak co 2-3 miesiące muszę kupić mu nowe, po co więc więcej? A teraz, kiedy szkoła odbywa się zdalnie to całkiem szczerze mówiąc ma dwie pary: na nieco cieplejsze i nieco zimniejsze dni plus kapcie.

Żelazne zasady

Moje podstawowe zasady dotyczące planowania i organizacji dziecięco-młodzieżowej szafy są takie:

  • solidny przegląd co 3 miesiące: co jest za małe, za krótkie, zniszczone
  • zmiana „sezonowa” – nie trzymam szortów do kolejnego lata, bo wiem, że będą za małe, po lecie oddaję typowo letnie rzeczy dalej – podobnie po zimie: jeśli kurtka jest na styk, to przekazuję ją dalej
  • nie kupuję „na zapas” ubrań na duże okazje albo specjalnych: jak wypadnie nam jakaś uroczystość wymagająca stosownego stroju wtedy kupię, ale nie mam dyżurnego „garniturka”. Podobnie ze spodniami i kurtką na górskie wyprawy: chłopaki mają takie męskie wyjazdy 2x do roku (wiosną i jesienią) – wiosną staram się więc kupić taki „zestaw” żeby przydał się też jesienią – to bardzo trekkingowe rzeczy i Rysio po prostu nie chce ich nosić na co dzień

Rysio ma obowiązek kiedy wieczorem myje się i szykuje do spania wrzucić do kosza na pranie swoją bieliznę i skarpetki oraz te części garderoby, które tego wymagają. Był z tym problem, nie ukrywam, więc wstawiłam mu do łazienki mały kosz na pranie, żeby naprawdę nie było wymówek i to pomogło. Ma w łazience także wieszak na rzeczy „za brudne do szafy, za czyste do prania”, na którym wiesza sobie spodnie czy bluzę, które chce założyć raz jeszcze. Z kolei po praniu ja składam (jeśli trzeba to czasem prasuję, chociaż od kiedy mam suszarkę i niemowlę, to nie prasuję 🙂 jego rzeczy i takie „gotowce” wstawiam mu w koszyku do łazienki – Rysiek potem sam układa je w odpowiednim miejscu.

kosz na pranie ula pedantula

wieszak w łazience ula pedantula

Szafa czy komoda?

Rysio (ani Robert) nie mają szafy takiej z półkami czy wieszakami. Rysio mieści się w 3 dużych szufladach, a Robert w jednej. W organizacji wszystkiego pomagają mi wkłady do szuflad z IKEA, dzięki którym oddzielam sobie poszczególne ubrania: t-shirty z krótkim i długim, skarpetki, bieliznę, spodnie i muszę Wam powiedzieć, że taki patent się sprawdza.

Co zrobić z ubrankami, które już nie są potrzebne?

Ja mam przyjaciółkę, która ma dwóch synów nieco młodszych od moich i wszystko co nadaje się do dalszego noszenia oddaję właśnie jej i jest to rozwiązanie idealne. W zamian od czasu do czasu Rysiek dostaje kartę zakupową do Empiku i wszyscy są zadowoleni.

Możecie sprzedać rzeczy na OLX czy Vinted – radziłabym je wtedy jednak „pakietować” – łączyć rzeczy jednego rodzaju i jednego rozmiaru w paczki, żeby nie męczyć się potem z wysyłaniem jednego bodziaka. Możecie przyłączyć się do grup wymiany/sprzedaży ubranek na fejsie. Możecie oddać je do sklepu charytatywnego albo podzielni.

A pierwsze śpioszki czy inne ukochane ubranko koniecznie zachowajcie. Ja mam po Rysiu kilka ubranek z niemowlęctwa, tak na pamiątkę, ale przy Robercie też się przydały!

Zostaw komentarz