• Instagram
  • YouTube

Szukaj

Co tak naprawdę chciałabym dostać na Dzień Matki

Mama to jednocześnie najbardziej wdzięczne i najtrudniejsze zadanie w życiu.

Każdy uśmiech dziecka, każda nowa umiejętność, każde osiągnięcie jest dla nas największym powodem do radości.

Każdy upadek, porażka, bolący ząbek czy gorączka to największy powód do zmartwień i nieprzespanych nocy – niezależnie od tego, czy dziecko ma 2 miesiące czy 20 lat.

Nikt nie zrobi ci takiej przykrości jak dziecko, ale też niczyje miłe słowa nie cieszą tak bardzo!

I tak naprawdę dopiero kiedy same stajemy się mamami, jesteśmy w stanie docenić to wszystko, co nasze mamy zrobiły dla nas.

Ula Pedantula Dzień Matki

Bo tak na zdrowy rozum, dla kogo innego:

– przytyłabyś w ciąży kilkanaście kilogramów i ryzykowała nieodwracalne zmiany w ciele, a czasem nawet swoje zdrowie;

– przeszłabyś przez trudy porodu i połogu;

– zawaliłabyś kompletnie kilkadziesiąt albo raczej kilkaset nocy;

– byłabyś na każde zawołanie, żeby przyjść z pomocą w problemach tych dużych i tych małych;

– zainwestowałabyś tysiące godzin w pielęgnację, uczenie samodzielności, zmienianie pieluch i wycieranie nosa?

Tak gdyby to oceniać na zimno – bardzo niepewna inwestycja, obarczona ogromnym ryzykiem. Ale co tam, kto by to oceniał na zimno!

Bo bycie mamą – mimo zmęczenia, górek, dołków, znowu górek i znowu dołków – to jednak supersprawa.

Dlatego dzisiaj opiszę trzy najwspanialsze prezenty, jakie chciałabym dostać na Dzień Matki (i mam powody, żeby przypuszczać, że nie ja jedyna).

Ula Pedantula Dzień Matki 3

Najpiękniejsza laurka świata

Uwielbiam dostawać od Rysia laurki. Niestety nie zdarza się to zbyt często, bo już od dawna malowanie i rysowanie nie jest jego ulubioną czynnością. Chciałabym, żeby napisał w niej koślawo, ale od serca coś miłego i narysował (bo rysuje przepięknie) coś, co lubię – na przykład nasze ulubione wakacyjne okolice, które zobaczę niestety dopiero za rok, albo piękny, wielki i kolorowy bukiet kwiatów. I chciałabym, żeby przygotował ją naprawdę starannie, a nie na kolanie w biegu między ważniejszymi sprawami 🙂

Śniadanie do łóżka

Zdecydowanie jeden z najlepszych prezentów, jakie można mi dać. Chociaż – biorąc pod uwagę, o której się budzę, wymaga szczególnych starań 🙂 Najpierw powinna wjechać kawka (wtedy mogę już czekać w nieskończoność), a potem kanapeczki z serkiem i pokrojonym niepewną ręką pomidorem, listkami bazylii i solą. I czarna herbata z kostką cukru i dwoma plasterkami cytryny. Mniam! Do tego uśmiechnięta buzia Rysia, która będzie próbowała udawać, że na dole wcale nie czeka mnie sprzątanie całej kuchni…

Dzień bez powtórek

Z okazji Dnia Mamy chętnie dostałabym też dzień bez powtórek – żebym tak nie musiała dwa albo 100 razy powtarzać :): „Rysiu, wstań. Słoneczko, wstałeś. Kochanie, za pół godziny wychodzimy! Rysiu, śniadanie. Słoneczko, stygnie. Rysiu, sprzątnij ze stołu. Ile razy mam powtarzać, że sprzątnij to znaczy włóż do zmywarki. Do zmywarki, nie do zlewu. Rysio! Kolacja! Rysio! Halooo? O jesteś – to będziesz jadł zimne, bo myśmy już zjedli” 🙂 Gdyby tak trafił mi się dzień bez powtórek, byłabym najszczęśliwsza na świecie (i wreszcie nie czułabym się jak zrzęda).

Takie mam wymarzone prezenty, z pozoru proste, ale tak naprawdę chyba bardzo trudne „do dostania”

A jakie są Wasze „mamowe” marzenia? Albo jaki był najlepszy prezent, jaki ofiarowaliście z okazji tego święta? Dajcie znać w komentarzach!

Ula Pedantula Dzień Matki

Jeśli chcecie przeczytać wpisy o moich pomysłach na własnoręcznie zrobione prezenty na Dzień Matki, zapraszam do lektury TEGO WPISU. Wystarczy kliknąć TUTAJ.

Więcej inspiracji znajdziecie tutaj [KLIK]

16 komentarzy

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz