• Instagram
  • YouTube

Szukaj

Moje tygodniowe menu

tygodniowe menu

Długo się opierałam przed tym wpisem, bo nie jestem dietetykiem ani szefem kuchni, więc nie mogę doradzać innym w tak ważnej dziedzinie, od której zależy nasze dobre samopoczucie a nawet zdrowie. Kombinowałam jak to zrobić, by dać Ci jak najwięcej wskazówek czy przykładów, ale nie dawać konkretnego jadłospisu, który – mogłoby się okazać – nie jest prawidłowo zbilansowany albo nieodpowiedni dla kogoś innego. Dlatego postanowiłam opisać tu najważniejsze wskazówki, które pomogą Ci w stworzeniu własnego jadłospisu dopasowanego do Twoich potrzeb i możliwości. I zamieścić mój jadłospis na tydzień. Ale pamiętaj proszę, to jedynie przykład, każdy musi swój własny plan posiłków przygotować sam, albo jeszcze lepiej  z pomocą dietetyka.

Ramowo wygląda to tak:

Śniadania – ok. 7:30

Nauczyłam się jeść na śniadanie owsiankę. Biorę 3/4 łyżki płatków i zalewam wrzątkiem trochę powyżej poziomu płatków i zostawiam na kilka minut. Potem dodaję do tego wielką, kopiastą łyżkę jogurtu naturalnego Bakoma i jakieś owoce oraz płatki migdałów. Takie śniadanie przygotowuje się dosłownie w kilka chwil. To pierwsza rano okazja żeby NIE ZJEŚĆ pieczywa, zwłaszcza białego, wrzucić do brzucha trochę błonnika i zjeść coś rozgrzewającego (zwłaszcza teraz).

Drugie śniadanie ok: 10-10:30

Zazwyczaj o tej porze już jestem głodna, więc albo robię w domu koktajl owocowy albo jem jogurt lub serek waniliowy albo jakiś owoc, w ostateczności kupuję sobie świeży sok w butelce. To ważny posiłek, bo pozwala spokojnie dotrwać do obiadu.

Obiad – ok. 13:00

No niestety w porze obiadu zwykle nie mam sobie gdzie odgrzać jedzenia, więc musi być coś na zimno: zazwyczaj jest to jakiś rodzaj sałaty, a czasem tuńczyk albo łosoś na zimno ze świeżymi warzywami obok – coś do pochrupania. Do tego pełnoziarnista kromeczka albo dwie. Z masłem, a co 🙂

Podwieczorek – ok. 16:00

No właśnie – kolejny ważny posiłek, bo pozwala Ci nie rzucić się na kolację jak wygłodniały pies 🙂 U mnie to jest zazwyczaj chrupiąca marchewka (bo dobrze znosi kilka godzin w torebce), dwie garście migdałów czy owoc.

Kolacja – niestety u mnie koło 20:00

Wiem, że za późno, ale nic nie poradzę – jeśli chcemy zjeść we troje muszę poczekać na Sławka. Wtedy jemy na ciepło – albo zupę albo makaron albo kawałek ryby z ziemniaczkiem. Kolacja to nasz drugi wspólny posiłek w ciągu dnia.

A w szczegółach tak:

MENU PEDANTULA

Tabelka wisi sobie na lodówce. Zwróćcie uwagę na uwagi 🙂 (po kliknięciu w tabelkę otworzycie plik w wysokiej rozdzielczości). Staram się, żeby jedno danie posłużyło mi jako baza do kolejnego dania na następny dzień. Czyli poniedziałkowy sos pomirodowy (pomidory, cebula, czosnek bazylia) jest bazą sosu bolognese (dodaję smażone mięso mielone i peperoncino) i do chili con carne (dodaję dwa rodzaje fasoli, kolendrę, paprykę oraz suszoną paprykę chili i wędzoną). Zawsze robiąc jakieś większe danie (na przykład ulubione przez Rysia smażone warzywa zielone i białe w mleku kokosowym) robię więcej, żeby zamrozić sobie porcję „na czarną godzinę”. To samo z sosem pomidorowym czy bolognese. Jak robię świeży to trochę zamrażam. Mrożę zawsze w opisanych torebkach strunowych. W takie dni kiedy nie mam czasu gotować to odgrzewam i gotowe. Menu opracowuję na tydzień z góry, uwzględniając obowiązki całej rodziny: ewentualne wyjazdy czy dłuuuugie godziny pracy. Planuję tak, by wiedzieć którego dnia będę mogła zrobić zakupy, a kiedy będzie tylko czas na odgrzanie czegoś z zamrażalnika.

Generalne zasady:

– jem powoli, dokładnie przeżuwając jedzenie, zawsze na siedząco (chociaż czasem na parkingu w samochodzie)

– zawsze staram się kupić mniej, ale lepszej jakości – jeśli mięso, to ze sprawdzonego źródła, 2x w tygodniu max, jeśli pieczywo to pełnoziarniste, żytnie z dobrej piekarni

– nie jem (nie z jakichś szczególnych powodów, tak wyszło, ale tak jest zdrowiej) żadnych gotowych potraw, nic z proszku, kostki rosołowej (mam uczulenie), wędlin, żółtych serów (poza parmezanem, ale to nie do końca żółty), białego pieczywa (poza małymi wyjątkami, na przykład ciabatka z oliwą w restauracji jako „czekadełko”)

– do czego się da staram się dosypać jakieś ziarenka (słonecznika, płatki migdałów, orzechy piniowe, pokrojone orzechy włoskie)

– owoce i warzywa kupuję w małych ilościach, na 2-3 dni max, owoce egzotyczne zawsze w Biedronce (mają dobre ceny i dobrej jakości owoce)

tygodniowe menu

Rysio:

– rano je niestety parówki (dobrej jakości) albo płatki kukurydziane z mlekiem

– do szkoły zabiera albo płatki przesypane do pojemniczków, albo bułeczkę z ciasta francuskiego z kapustą albo kawałki parmezanu, parę oliwek i kawałek ciabatki albo kawałek kabanosa, chrupiące paluszki chlebowe, pokrojoną paprykę – nie daję mu kanapek, ale czasem się wymienia z kolegami 🙂

– obiad je w szkole, a kolację z nami

Urządzenia:

Thermomix

Nie lubię gadżetów w kuchni… Jeśli gotowanie na parze to w garnku z sitkiem. Jeśli łyżka to zwykła, drewniana. Jak patelnia to żeliwna, jedna jedyna, bo więcej nie potrzebuję. Garnki też mam tylko w 3 rozmiarach 🙂 Nie mam żadnych wymyślnych krajalnic, szatkownic. Jedyne urządzenie na prąc do wyciskacz do cytrusów, mikser i „żyrafa” do siekania 🙂 I oczywiście moje dwa „mercedesy”. Thermomixa używam do robienia tradycyjnych polskich dań, w których do tej pory byłam beznadziejna (kopytka, naleśniki) oraz do przygotowania zup i koktajli owocowych. Wykorzystuję jakieś 20% możliwości tego urządzenia i ciągle sobie obiecuję, że będę się lepiej starała 🙂 Ale i tak uważam, że to był dobry zakup. Ponieważ nie wiedziałam, czy się sprawdzi nie chciałam wydawać fortuny na nowe urządzenie i kupiłam ze sprawdzonego źródła, z drugiej ręki. I jestem bardzo, bardzo zadowolona.

kuvings

Drugi „mercedes” to wyciskarka do soków na zimno Kuvings. To był bardzo, bardzo drogi zakup, ale wyciska soki jak zły 🙂 Do pojemnika na odpadki wypadają totalnie suche wiórki z każdego warzywa czy owocu. Uwielbiam zwłaszcza warzywne soki – z pomidorów z imbirem i czosnkiem i odrobiną selera naciowego, marchewkowy, burakowy. No pycha. Tryliardy witamin i mikroelementów w łatwo przyswajalnej formie.

Inspiracje:

Książki:

Jamie Oliver

Jamie Oliver

Jamie Oliver

Jamie Oliver

Kocham Jamie Oliviera, jego racjonalne podejście do kuchni, luz i nonszalancję. Jego przepisy są praktyczne, łatwe i kreatywne – jak kartkuję jego książki to aż mi się chce gotować!

Daria Ładocha

Daria Ładocha

Daria Ładocha wprowadziła mnie w tajniki gotowania potraw azjatyckich i udowodniła, że umiem odtworzyć smaki, które pamiętam z podróży.

Ania Starmach

Ania Starmach

Ania Starmach – najapetyczniejsza kucharka w Polsce, ugotuję wszystko co mi każe! Zwłaszcza jak potrafi zachęcić do gotowania także dzieci!

David Gaboriaud

David Gaboriaud

David Gaboriaud – jak wyżej, tylko w rodzaju męskim 🙂 Ale królik z białą kiełbasą wymiata.

Youtube:

Agnieszka Mielczarek – jedz inaczej (LINK)

Nigdy nie starczyło mi samozaparcia, żeby gotować bez glutenu i nabiału, ale czasem jak mam chęć to tu znajduję najwięcej inspiracji 🙂

Pacal Brodnicki (LINK)

Mam do niego sentyment, bo oglądałam jeszcze pierwsze kulinarne programy, które prowadził. Kuchnia prosta, piękna i smaczna.

Blogi:

(dziękuję za wparcie fachowe Ludce i Emce, które czytają w tej dziedzinie o wiele więcej niż ja)

Nóź i widelec

Minta Eats

Kwestia Smaku

Stoner Chef

White Plate

Jadłonomiaa

Specjaliści:

Jeśli potrzebujesz fachowej pomocy w ustaleniu diety (która będzie zdrowa, zbilansowana i rozsądna) i szukasz kogoś, kto zmotywuje Cię do zmiany nawyków żywieniowych a jednocześnie przygotuje menu, które będziesz w stanie sama sobie przygotować to dzwoń od razu do Doktora Filipa: LINK – na przygotowanej przez niego diecie jest miejsce nawet na małe grzeszki! Fachowiec jakich mało i w dodatku bardzo skuteczny! Na jego diecie nigdy nie byłam głodna, nigdy!

Jeśli nie masz czasu gotować, ale boisz się nieapetycznych diet pudełkowych zamów choćby na próbę pudełka z Biobistro LINK. Te pudełka ratują mi życie w szczególnie intensywnych momentach zawodowych. Jedzenie jest najwyższej jakości, lekkie, apetyczne. Zupełnie nie smakuje ani nie wygląda jak nieapetyczna dieta pudełkowa. Co więcej Biobistro gotuje bez nabiału i bez glutenu. Sama bym się nie podjęła takiego gotowania, ale na ich diecie czuję się znakomicie (po czym oczywiście w weekend wsuwam makaron :).

Mam nadzieję, że mój przydługi wpis był dla Ciebie choć trochę pomocny… I że będzie dla Ciebie inspiracją do uporządkowania swoich tematów jedzeniowych.

52 komentarzy

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz