• Instagram
  • YouTube

Szukaj

Najlepsze inwestycje w mojej szafie

Im jestem starsza, tym mądrzejsza 🙂 No, może nie we wszystkim, ale akurat w szafie owszem 🙂 Powoli uczę się jakie ubrania jest sens kupować, a jakie niekoniecznie. I chociaż mimo odpowiedniego przygotowania teoretycznego (o którym więcej pisałam tutaj) nadal zdarza mi się popełniać błędy, to coraz częściej kupuję sensownie, a potem noszę i noszę i noszę…  A dziś chciałam Wam pokazać co w mojej szafie udało się najbardziej.

IMG_0498

Pewnie znacie taką teorię na temat ubrań, że powinno się wyliczać koszt pojedynczego założenia. Bo nawet jeśli kupiłaś mega drogą bluzkę, ale nosisz ją non stop to znaczy, że ona wcale nie była taka droga, bo jak podzielisz cenę przez ilość założeń wyjdą grosze 🙂 No cóż – te rzeczy z pewnościa „zapracowały” na siebie i w tym znaczeniu kosztowały malutko.

Tak się składa, że to są najdroższe rzeczy w mojej szafie… Może to kwestia jakości wykonania, że trzymają się już od kilku sezonów? Tak czy siak o nich mogę powiedzieć, że to była dobra inwestycja 🙂

Skórzana kurtka ZARA

IMG_0503

Nie pamiętam dokładnie ile kosztowała, myślę, że ok. 400 zł. Jej historia była ciekawa, bo kupiła ją sobie moja koleżanka, na którą kurtka była jednak minimalnie za mała. Ja szukałam długo odpowiedniej kurtki i jakoś nie umiałam się zdecydować, bo klasyczna ramoneska była dla mnie „za młodzieżowa” a taka bolerkowo-gładka zbyt „pańciowata”. Dlatego z przyjemnością przymierzyłam tą i już w niej zostałam!  Wiecie – taki paradoks wyboru – jak masz duży wybór, to ciężej się zdecydować i satysfakcja z decyzji jest mniejsza, a tu  kurtka wybrała się sama! Kurka ma czarne suwaki i pasuje do wszystkiego, a przeszywane rękawy dodają jej takiego motocyklowego charakteru i pazura. Noszę ją nawet z wieczorowymi kieckami 🙂 A co!

Spodnie boyfriendy z G Star

IMG_0514

Kupione na przecenie za ok. 300 zł. Bardzo lubię ten krój, bo zakładam do niego marynarkę, t-shirt i trampki i mogę lecieć gdzie chcę, a na wieczór zamieniam trampki na szpilki, dokładam jakieś wielkie kolczyki i też jest super. Kupując boyfriendy upewnij się, że są naprawdę wielkie, bo chyba nie ma nić gorszego niż pójść tu w pół drogi. Ja lubię te spodnie w takim ekstremalnym wydaniu: podarte, wytarte, pochlapane farbą. Noszę je też do bluz, t-shirtów – do wszystkiego i często!

Czerwona marynarka Massimo Dutti

IMG_0507

Prezent od męża, bo ja uznałam, ze 600 zł to jednak za dużo. Jest pieknie wykończona, co w przypadku sieciówki (nawet takiej jak Massimo) nie zawsze jest takie oczywiste. Noszę ją bardzo często do jeansów we wszystkich kolorach, najczęściej czarnych. Jak będzie trochę cieplej to chcę dokupić do niej czarne szorty. Super wygląda też jako lekki płaszczyk do małej czarnej. Najbardziej lubię nosić ją na luzie, z podwiniętymi rękawami. Zresztą sami zobaczcie:

IMG_0476

PHOTO: ANDRAS SZILAGYI/MWMEDIA WARSZAWA 30.01.2018 WIOSENNA RAMOWKA TVN N/Z: ULA CHINCZ

Kaszmirowy sweter Eric Bonpart

IMG_0509

Jakoś na zdjęciu wyszedł biednie, ale w rzeczywistości wygląda dużo lepiej! Wstydzę się powiedzieć ile kosztował, ale założyłam go ze 100 razy, więc już się zamortyzował 🙂 Kaszmir ma tą ogromną zaletę, że można go nosić i zimą i latem, zwłaszcza jeśli pod spodem macie coś z naturalnej tkaniny. Kiedy jest chłodno grzeje, a w cieplejsze dni nie przegrzewa. Nie ma z nim takiego probemu jak z syntetykami, że człowiek jest pod spodem mokry albo jak z tradycyjną wełną, która grzeje zawsze. To jedna z tych rzeczy, które są w mojej szafie i latem i zimą, zawsze pod ręką. Dobry kaszmir możecie kupić także w sieciówkach, ale pamiętajcie: KAŻDY, nawet najdroższy kaszmir się mechaci, więc trzeba go czesać. Każdy też lubi kąpiele, więc możecie śmiało go prać na najdelikatniejszym programie w pralce, najlepiej w specjalnym płynie do dzianin. Zresztą nagrałam na ten temat cały film: który możesz zobaczyć klikając tu.

Sukienka Beetle Juice

IMG_0500

Nie będę ściemniać ile kosztowała, bo sami sobie sprawdzicie w sklepie. ALE po pierwsze to polska marka, a takie warto wspierać, po drugie znakomita tkanina, która świetnie się układa i nie gniecie, a po trzecie jest solidnie uszyta, a klasyzny krój robi dobrze na każdą figurę. Nie wiem jak to działa, ale jak ją wkładam mam 5 kilo mniej i jakieś 10 cm dłuższe nogi. To jest sukienka dosłownie na każdą okazję: do pracy, na wyjście, na uroczystość. Zimą nosiłam ją z grubymi rajstopami i kozakami do płaszcza, wczesną wiosną do cienkich rajstop, butów na nieduzum obcasie i kurtki skórzanej z wielkim szale, a teraz zakładam do gołych nóg, a na stopy tenisówki albo baleriny – jest idealna! Dziewczyny z Beetle Juice – zróbcie to samo z krótkim rękawem koniecznie 🙂

 

 

17 komentarzy

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz