• Instagram
  • YouTube

Włoskie Q&A, czyli dlaczego wciąż Włochy?

Dzisiaj włoskie Q&A 🙂 Kiedy pokazuję Wam swoje relacje z Włoch, to często pytacie mnie, skąd ta miłość, od czego zacząć poznawanie tego kraju, czy włoski to trudny język. To dziś odpowiadam po kolei!

Skąd Twoja miłość do Włoch?

Po mamie 🙂 Mama uwielbiała ten kraj, chociaż po raz pierwszy była w nim, mając 33 lata. Rodzicom udało się w 1977 roku z dużym wyprzedzeniem kupić w Orbisie autokarową wycieczkę do Włoch i Francji. Udało im się także dostać paszporty, co nie było takie oczywiste, bo 10 lat wcześniej siostra taty wyjechała do Kanady, więc przez lata ojciec miał szlaban na paszport gdziekolwiek poza „zaprzyjaźnionymi krajami”. Tak czy siak wycieczka była już dawno zaplanowana, kiedy okazało się, że moja mama jest w ciąży. Jej lekarka powiedziała, że może jechać (to był 3 miesiąc), ale żeby nieco zamortyzować autokarowe wstrząsy ma siedzieć na lekko nadmuchanej poduszce 🙂 I tak przejechałyśmy sobie pół Europy 🙂 No i teoria Mamy była taka, że jak przyjechali do Wenecji i mama zobaczyła ją po raz pierwszy na żywo, to aż zaparło jej dech w piersiach. Zawsze ze śmiechem mówiła, że wtedy widocznie musiało nastąpić jakieś moje niedotlenienie, które spowodowało wielką miłość do Włoch :). Mama wróciła do tego kraju dopiero 15 lat później z moim tatą – pojechali wtedy do Werony. Więc ja co roku myślę sobie, że mam niesamowity przywilej, że mogę być tu kilka razy w roku i nie muszę – jak mama – czekać 15 lat, żeby znów nacieszyć się tym klimatem, słońcem, jedzeniem i pięknem, które tutaj jest naprawdę na każdym kroku.

Czy chciałabyś mieszkać we Włoszech?

Teraz nie. Bo choć to cudowne miejsce, żeby pobyć sobie trochę, to życie na co dzień nie jest wcale tak słodkie. Włochy mają mnóstwo problemów ekonomicznych, biurokratycznych i z przestępczością, choć może gołym okiem tego nie widać. Wystarczy pooglądać trochę codzienne wiadomości, żeby to zobaczyć i mówią to zresztą sami Włosi. Z drugiej strony niezależnie od permanentnego „crisi del governo”, czyli kryzysu rządowego, życie po prostu toczy się dalej. Więc na stałe na razie nie, ale kiedy Rysiek będzie już samodzielny, to kto wie? 🙂

Północ czy Południe

No właśnie. Nie wiem, bo (wstyd przyznać) nigdy nie byłam na Południu, a to jest zupełnie inny świat. Znam ludzi, którzy kochają Północ za jej uporządkowanie, klasę, elegancję. A także takich, którzy zdecydowanie wolą Południe za luz, bezpośredniość i urodę. Szczerze mówiąc, trochę boję się południowego chaosu i bałaganu, ale z drugiej strony kiedy poznaję w pracujących na północy południowców to jestem w stanie rozpoznać ich od razu: są dużo bardziej przyjacielscy, bezpośredni, radośni – bardzo w moim typie!

Czy to prawda, ze Włosi są przystojni, ale niscy?

View this post on Instagram

 

365 Days. FOREVER .

A post shared by Michele Morrone (@iammichelemorroneofficial) on

Jedno jest tak samo nieprawdziwe jak drugie 🙂 Są Włosi o boskiej urodzie (takie typy jak Michele Morrone rzeczywiście spotyka się tu dość często), ale są i tacy.. no… średni, choć na nas Słowiankach na pewno już sama ciemna oprawa oczu i kruczoczarne włosy robią wrażenie. Młodzi Włosi bardzo, nawet czasem za bardzo o siebie dbają – są takie typy, po których widać, że spędzili w łazience przed wyjściem więcej czasu niż ich dziewczyny 🙂 A brwi mają lepiej wyregulowane niż ja kiedykolwiek! Generalnie jednak na Włochów przyjemnie się patrzy – są ładnie, gustownie ubrani, umieją łączyć kolory, są wyraziści. Uomo Mediterraneo jest „jakiś” i podobnie jak kobiety (o których pisałam tutaj LINK) są bardzo różnorodni, ciekawi. Zresztą jednym z moich ulubionych zajęć we Włoszech jest siedzenie w kawiarni na ulicy i oglądanie ludzi 🙂 Bo we Włoszech to prawdziwa przyjemność!

PS. Aktualnie najprzystojniejszy moim zdaniem Włoch to zdecydowanie Pierfrancesco Favino (który jest zresztą genialnym aktorem).

 

 

 

Czy Włoski jest trudny?

Jeśli chodzi o wymowę, to myślę, że dla nas, Polaków jest naprawdę prosty, bo te wszystkie „miękkie” kawałki wychodzą nam jak z nut. Francuza czy Niemca mówiącego po włosku usłyszysz na kilometr, podobnie jak narody anglojęzyczne (skręca mnie jak słyszę „graciije” jeszcze z takim miękkim r), za to Polacy często mówią prawie bez akcentu (kiedyś w sklepie genialnie mówiąca po włosku Polka powiedziała mi, że rozpoznała, że jestem z Polski po jakimś jednym małym błędzie, charakterystycznym właśnie dla nas). Oczywiście czasy są piekielne, ale do ogarnięcia i na pewno warto uczyć się włoskiego, jeśli planujecie tu bywać od czasu do czasu, bo to BARDZO ułatwia życie, poruszanie się i podróżowanie, bo naprawdę niewielu Włochów zna angielski. Za to kochają i bardzo doceniają cudzoziemców, którzy po włosku mówią choć odrobinkę. Więc bierzcie przykład z mojego męża, który włoskiego zaczął się uczyć w wieku 44 lat i 3 lata później radzi sobie świetnie!

O czego zacząć poznawanie tego kraju?

Ja pewnie poszłam „klasyczną” drogą od takich powszechnie znanych miejsc jak Wenecja, Rzym, Florencja, Werona i Dolomity, ale z czasem nie chciałam już Włoch, w których słychać wszystkie języki świata poza włoskim. Unikam więc turystycznych destynacji, a jeśli już koniecznie chcę coś pozwiedzać, to poza sezonem. Staram się więc uciekać w takie nieoczywiste miejsca jak Marche, Toskania, ale daleko od klasycznych, toskańskich miasteczek, Liguria, ale też bardziej w górach niż nad morzem, Lombardia w jakichś dziwnych zakątkach. Wtedy ma się szansę „liznąć” prawdziwych Włoch, szczęśliwie już nie tak instagramowych i pocztówkowych, ale równie pięknych. Niezależnie od tego, czego szukacie we Włoszech, zaglądajcie na dwa blogi, które Wam nieustannie polecam i które są źródłem inspiracji, ale też bardzo konkretnych, praktycznych informacji o włoskich podróżach: Italia by Natalia (LINK) i Italia poza szlakiem (LINK).

Jakie jest Twoje ulubione włoskie jedzenie?

Zdecydowanie spaghetti albo linguini alle vongole, takie z małymi małżami. To jest coś, co mogę jeść 3x dziennie. Generalnie kocham makarony i włoski sposób konstruowania posiłku (na pierwsze makaron, na drugie mięso lub ryba z warzywami) bardzo mi odpowiada. Lubię danie, które nazywa się fritto misto, czyli mieszkankę smażonych w lekkiej panierce owoców morza. Kocham manzo, czyli polędwicę w różnych postaciach. A w domu bardzo często robię risotto, bo to jest bardzo proste i uniwersalne danie, które wymaga co prawda trochę uwagi, ale za to można wykorzystać do niego przeróżne składniki, dzięki czemu za każdym razem smakuje inaczej (wczoraj na przykład jadłam risotto z gruszkami i serem taleggio – rewelacja).

28 komentarzy

Leave a Reply

Leave a Reply